wtorek, 3 września 2013

Rozdział 5

Klaus:
Zacząłem powoli schodzić po schodach. Słyszałem ciche szepty w lochu Katherine. Podszedłem do drzwi i nasłuchiwałem. 
-Wystarczy, że powiesz mu, że byłam na zakupach.
-Dobry pomysł. Ale wiesz, że on tak łatwo nie odpuści?
-Wiem. Dlatego gdy przyjedzie Elijah...

Przez przypadek głośno uderzyłem w drzwi, łokciem. Przeszedłem do kratki obok, by zobaczyć co dzieje się w lochu. 
-By wyciągnąć od kogoś informacje, trzeba być dwulicowym... Zawsze tak robię.-powiedziała Adrianna.
Wstała od Kateriny i podeszła do linki, która służyła do sterowania zasłonami. Uśmiechnąłem się, widząc płonącą pod wpływem słońca Katerinę. 
Adrianna wyszła z lochu i zatrzasnęła drzwi.
-Po co przyszedłeś? To ja się miałam nią zająć.
-Przecież wiem, kto miał się czym zająć. Ja już poszperałem w szafce Elijah i nic tam nie znalazłem. Mogłem przewidzieć, że jest zbyt moralny by uczestniczyć w jakiejś akcji z Kateriną. Dowiedziałaś się czegoś prawda?-zapytałem.
-Tak.-odpowiedziała lakonicznie.
Czekałem na trochę dłuższą odpowiedź ale, taka też mi wystarczała. Przynajmniej wiedziałem co się dzieje.
-Czyli? Gdzie była?-zapytałem mimo wszystko.
-W sklepie.-odpowiedziała uśmiechnięta Adrianna.
-Adri ja... 
-Słyszałeś, tak?-zapytała patrząc na mnie wielkimi oczami.
Przytaknąłem. Dziewczyna westchnęła i w końcu wykrztusiła z siebie to co chciałem wiedzieć:
-Była u Salvatore'ów. Coś planują, ale tego już nie wiem.
-Nie jestem pewien czy powinienem ufać komuś takiemu jak ty. 
-Jak nie będziesz zdolny do zaufania, mogę cię w każdej chwili wykiwać. Tak jak Katherine. 
-Na pewno chcesz mnie rozwścieczyć?-zapytałem i przyciągnąłem ją do siebie. 
Pocałowałem ją mocno w usta. Gdy w końcu przestałem popatrzyła na mnie. 
-Tak, chcę.-powiedziała. 
-Nie radziłbym ci rozwścieczać Niklausa Mikaelsona...-szepnąłem.
-Ale ja chcę. Chcę byś na moich oczach zabijał. Właśnie tak cię odnalazłam. Szukałam cię tam gdzie było najwięcej zaginięć i znalezionych ciał... Nie chcę byś stał się mięczakiem o którym opowiadałeś mi jak byliśmy razem. 
Popatrzyłem na nią. Miała rację. Przez ostatnie lata zostawiałem po sobie bardzo dużo śladów. Adrianna odeszła ode mnie i zostawiła mnie w głębokiej zadumie. Weszła przez ciężkie, dębowe drzwi i podeszła do sznurka za pomocą którego zasunęła zasłony. 
Przyłożyłem ucho do drzwi i nasłuchiwałem.
-To co? Powiesz mi to co się stało u braci Salvatore?
-Po prostu byłam tam zobaczyć się ze Stefanem. Nic więcej. Nadal chcę do niego wrócić. On jest i ciągle był moją jedyną miłością. 
Uśmiechnąłem się. Czyli jednak niczego nie planowali...

Adrianna:

Wyrwałam się z uścisku Klausa. Z trudem ale jednak to zrobiłam. 
Mimo, że rzucił mnie bardzo dawno temu, w moim sercu nadal zachowała się cząstka, która darzyła go uczuciem silniejszym niż nienawiść... Moje serce i dusza były podzielone. Od zawsze. Od kiedy się urodziłam lubiłam być wredna i przebiegła ale gdy zostawałam sama, lubiłam zamknąć się w sobie i być posłuszna jak szczeniaczek czekający na pana. Podeszłam do Katherine.
-To co? Powiesz mi to co się stało u braci Salvatore?-zapytałam.
-Po prostu byłam tam zobaczyć się ze Stefanem. Nic więcej. Nadal chcę do niego wrócić. On jest i ciągle był moją jedyną miłością.-powiedziała.
Wiedziałam, że kłamie. Chciałam spytaj jej o coś czym mogła się ze mną podzielić. Chciałam zdobyć informacje o planie Salvatore'ów. Tak by Klaus o tym nie wiedział. Popatrzyłam na Katherine. 
W jej oczach widziałam błaganie o litość. 
Złamała mnie. Puściłam jej oko i znów wyszłam.
-Klaus, kup prezerwatywy na wieczór.-powiedziałam od razu gdy zobaczyłam Klausa przystawiającego ucho do drzwi.
-Ale po co? Przecież wampiry nie...
-Wiem, ale warto się ubezpieczyć. Nie chcę wpadki. Idź już do cholery!-rozkazałam i popchnęłam go w stronę schodów. 
Popatrzył na mnie podejrzliwie. Uśmiechnęłam się. 
-Nie. Nie idę do sklepu. Nie potrzebne mi.-powiedział Klaus i stanął ze skrzyżowanymi na piersiach rękami. 
Popatrzyłam na niego z wyrzutem. Zrobiłam minkę słodkiego pieska. 
-Nic z tego. Nie ma opcji. Wiem, że coś kombinujesz.-powiedział.
-Dobrze. Chcę uwolnić Katherine. Jest niewinna. Sam słyszałeś. Po prostu nadal kocha Stefana. -powiedziałam.
Klaus westchnął. Rozluźnił mięśnie i otworzył drzwi.
-Dobrze. Zabierz ją do mieszkania. Będę za dwie godziny. Muszę coś sprawdzić. 
Odwrócił się na pięcie i wszedł po schodach. 
Uśmiechnęłam się szyderczo. Nabrał się... 
Adrianna Bones... Dziewczyna, która wykiwała najpotężniejszego hybrydę. 
Weszłam do lochu i podeszłam do Katherine.
W kieszeni spodni znalazłam kluczyk od kajdanek, które zostawiły na jej rękach bolesne ślady. 
-Chodź ze mną Katherine. Zawrzemy umowę. Pomogę ci, okay? Tylko musisz mi zaufać.-powiedziałam i pomogłam jej wstać. 
-Nie wiem czy zdołam.-szepnęła Katherine słabym głosem. 
Odcień jej skóry był nienaturalnie szary. Definitywnie brakowało jej krwi. 
-Kto wie...-szepnęłam i złapałam ją pod ramie tak by się nie wywróciła. W super tempie pobiegłam do mieszkania mojego ulubionego Mikaelsona. 
Otworzyłam drzwi zapasowym kluczem schowanym w doniczce z fikusem i powoli weszłam do jego czterech kątów. Nie zdejmując butów weszłam do salonu i pomogłam Katherine usiąść na fotelu. Podeszłam do przenośnej lodówki i wyjęłam z niej dwie torebki ludzkiej krwi. Podałam je Katherine.
-Pij.-rozkazałam i usiadłam obok niej.
Sięgnęłam po whiskey leżącą na stoliku i zaczęłam pić prosto z butelki. 
-Mogę?-zapytała Katherine, która w błyskawicznym tempie opróżniła dwie torebki z krwią. 
Jej skóra wróciła do normalnego koloru.
-Yhym.-mruknęłam z ustami pełnymi w moim ukochanym alkoholu. 
Podałam butelkę Katherine, a ona zaczęła pochłaniać całą jej zawartość. 
Gdy już wypiła połowę tego co zostało w butelce, przyłożyła dłoń do ust. Przełknęła trunek i przeczesała włosy dłonią. 
-Powiesz mi o co chodzi z Braćmi?-zapytałam.
-Tylko wtedy jeśli przysięgniesz. 
-Aktualnie nie mogę zbyt dużo mówić, bo język wciąż pali mnie od werbeny.-szepnęłam gdy zdałam sobie sprawę z tego, że w whiskey było zioło, które potrafiło osłabić wampira. 
-Ale jakoś nadal mówisz.
-Okay. Przysięgam. Jeśli złamię obietnicę... Sama oddam się w ręce Klausa by mnie zabił.-powiedziałam z ręką na sercu. 
-Stefan i Damon chcą go zabić.-odpowiedziała Katherine. 
Wstałam z fotela i podeszłam do barku. Wyjęłam pierwszą lepszą butelkę. Popatrzyłam na etykietę. Bourbon, rok 1983. Odkorkowałam trunek i zaczęłam łapczywie pić. 
Znów usiadłam obok Katherine. 
-Nie martwisz się tym co planują?-zapytała Katherine.
-Cieszę się. Nienawidzę go. 
-Miłość, nienawiść... Leżą na tej samej linii...
Popatrzyłam na nią. Może miała rację. Ta część mojego serca może była większa niż myślałam? Może nie zdawałam sobie sprawy z tego jak kochałam Klausa? Ale czy ktoś kto nadal kocha, chciałby zabić? Czy ktoś kto kocha jakąś osobę chciałby się na niej zemścić za wszystko co stało się w przeszłości? 

Rebekah:

-Czyli to jest samochód, tak?-zapytałam zdezorientowana
widząc czarne porshe Elijah.
-Tak. Bexi ale ty jesteś głupia...-szepnął Kol, który już siedział na tylnym siedzeniu. 
-Kol, nie obrażaj Rebeki.-skarcił Kola, Elijah.
-Własnie, pół mózgu.-powiedział Finn.
-I kto tu jest głupkiem...-szepnął Kol i zaczął bawić się pasami. 
-Wiecie co? Ja uważam, że wy wszyscy jesteście głupi! Zachowujecie się jak niedorozwinięte nastolatki, a mamy o wiele ważniejsze sprawy niż to, kto jest debilem!-krzyknął Elijah.
-Elijah ma rację. Musimy dać nauczkę Klausowi.-szepnęłam i wsiadłam do auta. 
Usiadłam na przednim siedzeniu. Po chwili Elijah wsiadł obok mnie, za kierownicą. Finn nadal gapił się na błyszcząca tapicerkę samochodu.
-Wsiadasz czy nie?-zapytałam. 
-Ale jak?-odpowiedział pytaniem. 
Popatrzyłam na brata siedzącego obok mnie.
-Co jak co ale on w trumnie siedział najdłużej.-szepnął tak by Finn go nie usłyszał.
-Proszę państwa, oto dowód na to, że jak za długo się śpi, występuje zjawisko zwane zanikiem mózgu i inteligencji. Przepraszam. On był taki zawsze.-powiedział Kol powstrzymując śmiech.
-Kol. Chcę ci przypomnieć to, że jesteś w kolejce zaraz po nim. 
-Ale w moim przypadku nie dojdzie do zaniku mózgu i inteligencji do rozmiarów mrówki.-szepnął Kol i popatrzył mściwie na starszego brata.
-Chyba rozmiarów bakterii.-chrząknęłam.
Wiedziałam, że nikt nie zrozumiał tego bełkotu bo zabrzmiało to jak "ybamiarówterii".
Ale to nawet lepiej, że starsi bracia tego nie zrozumieli. O wiele lepiej... 
Zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie życie gdyby nie te wszystkie trumny... Gdyby nie ojciec próbujący nas zabić... Myśląc o tym przypomniał mi się nasz najmłodszy brat, Henrick. W moich oczach zebrały się łzy, które powoli zaczęły spływać po moich policzkach. Elijah to zauważył i położył rękę na moim ramieniu. 
-Rebekah... Też często myślę, że Henrick jest gdzieś z nami, lecz wiem, że nigdy już go nie zobaczę... Musiałem się z tym pogodzić...-szepnął.
-Skąd wiedziałeś?-zapytałam ocierając łzy chusteczką od brata.
-Znam cię na tyle dobrze by wiedzieć dlaczego płaczesz, siostro...
Przytuliłam brata. Tak tęskniłam za swoją rodziną... Musiałam wziąć się w garść... Nagle otrząsnęłam się. Z moich oczy przestały kapać łzy. /usłyszałam głośne trzaśnięcie tylnych drzwiczek.
-Aua! Idioto jak łazisz!-krzyknął Kol na Finna, który stanął na jego nodze.
-Przepraszam... To nie moja wina.
-Tak to wina matki, że jesteś taką ciotą!-krzyknął zdenerwowany. 
Popatrzyłam na brata. Jego mina oznaczała tylko jedno. Chciał jak najszybciej zabić Finna. Miał go szczerze dosyć... Ale to raczej oczywiste. W każdej rodzinie, nawet tej niezwykłej, musi znaleźć się jakiś wyrzutek. u Mikaelsonów tym wyrzutkiem był własnie on... Finn Mikaelson. Najstarszy z nas wszystkich... 

Elena:

Leżałam spokojnie w salonie u Salvatore'ów. Do czoła miałam przyłożony lód. Przeżyłam. Stefan i Damon kłócili się w pokoju obok a ja... A ja miałam dosyć tego mętliku w mojej głowie.  Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy i nie patrząc przez wizjer otworzyłam drzwi. Miałam nadzieję, że to Caroline. Ziewnęłam i się przeciagnęłam. Otworzyłam oczy i ujrzałam Klausa. Przez moją głupotę mogłam zginąć.
-Miałem szczerą nadzieję, że już nigdy cię nie spotkam...-szepnął i popatrzył na mnie mściwie.
-Ja też.-wybełkotałam.
Po chwili poczułam mocny ucisk na szyi. Klaus przygniótł mnie do ściany. Próbowałam krzyknąć. Z moich ust wypadł tylko cichy szept.
-Cicho, a cię nie zabiję. Przynajmniej nie teraz...-powiedział i trochę rozluźnił ucisk.
Pokiwałam głową. W super tempie wyszedł ze mną na podwórko, ciągnąc za koszulkę z długim rękawem.
-Czemu żyjesz? Przemienili cię?-zapytał pierwotny.
-Tak. Jestem wampirem.-skłamałam.
-Mówił ci ktoś, że nie potrafisz kłamać?-zapytał i rzucił mnie na ziemię.
-Gadaj prawdę, albo szybko pozbędę się kłopotu i cię zabiję.-szepnął przez zęby.
-Jestem człowiekiem.-powiedziałam cicho.
Bałam się go jak nikogo...
-Tego sam się domyśliłem. Gadaj albo przemienię cię w wampira i będę cię torturował póki doszczętnie nie spłoniesz na słońcu.-powiedział i pociągnął mnie za rękaw koszulki.
W pewiem sposób pomógł mi wstać.
-Elena?-usłyszałam za sobą głos mojej przyjaciółki, Caroline.
Klaus momentalnie się odsunął.
-Co ty jej zrobiłeś?!-krzyknęła i do mnie podbiegła.
-To co powinienem zrobić już dawno.-szepnął przez zęby.-A teraz odsuń, bo będę zmuszony cię zabić.
-Tylko ją dotknij, a Stefan i Damon cię...-krzyknęłam.
-No tak. Zapomniałem, że masz swoją armię... Armia Braci Salvatore gotowych na każde twoje zawołanie. Chyba miło jest bawić się dwoma facetami na raz, co?-zapytał.
Popatrzył na nas swoimi błękitno-zielonymi oczami i się ironicznie uśmiechnął. Zanim odpowiedziałam, wampir zniknął. Popatrzyłam na Caroline. Dopiero teraz zauważyłam jak mi się przygląda.
-Musimy powiedzieć Stefanowi...-szepnęła i pomogła mi wstać.
Czułam jak moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa... Lecz musiałam powiedzieć wszystko Stefanowi i Damonowi.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jestem zachwycona tym rozdziałem <3 Dopracowałam go myślę pod wieloma względami :33 Mi się tam podoba ale opinia należy tylko i wyłącznie do was :33
Tu Klaus jest całkowicie inny niż na Klaroline xD Tu jest okrutny, a tam... No przyznam, że zrobiłam z niego ciepłe kluchy xDD
No ale cóż! :DD Moja psycha zniszczy wszystko xDD 
Uwielbiam Adri i Katherine :33 Taki Team xD Adherine? O.o xD
Odwala mi! :D Dobra kończę xD Piszcie co myślicie, a ja lecę bo mój najukochańszy brat mnie bije, bo chce kompa ;/ Co za dzieciak...
Baju :** 

14 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :D Adherine jest genialne :) Czekam na kolejne rozdzialy ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Adherine ... ♥
    Boski rozdział i jak zwykle nwm co napisać.... O.o xDD
    Nienawidzę Finna. Zawsze go nienawidziłam xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Adherine? Podoba mi się! <3 Arianna jest genialna, Katherine też. Pasują do siebie, jak najbardziej. <3 Finn, to jakiś down. Nie lubię go i nigdy nie lubiłam. Klausik. <3 Podoba mi się, wszystko było okej! Czekam na kolejny rozdział. Bye<333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie rozdział III! www.forget-forever-the-destiny.blogspot.com

      Usuń
  4. Widzę, że wszyscy nie lubią Finna. Ja też za nim nie przepadałam w serialu, w twoim opowiadaniu również.
    Kocham takiego Klausa, dziękuje ci za niego ! Na Klaroline to ciepła klucha, ale tu jest cudowny !!

    +Informuję o nowym rozdziale, jednym z ostatnich ;)
    http://mikaelsonfamily.blogspot.com/
    Zapraszam i liczę na szczery komentarz. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  5. Cuudowny rozdział ♥ Bardzo mi się podoba jak i całe opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next i zapraszam do mnie. Mam nadzieję ,że wyrazisz tam swoje zdanie , bo na prawdę mi zależy.
    http://good-girls-love-bad-boyss.blogspot.com/
    Jeśli nadal nie jesteś zainteresowana to zapraszam do obejrzenia zwiastuna. Mam nadzieję , że przypadnie ci on do gustu i zaciekawi .
    http://www.youtube.com/watch?v=WZAji_QfEcM

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej ! ;*
    Nadrobiłam wszystko i twoje opowiadanie bardzo mi się podoba ^^
    Kłótnie Pierwotnych zawsze mnie rozśmieszają :D
    Adri i Katherine są cudne *.*
    Bardzo mi się podoba jak tu przedstawiasz Klausa, o wiele bardziej lubię go jako tego okrutnego <3
    Kol<333
    Finna nigdy nie lubiłam....
    Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń :33
    Buziaki, Yśka

    + Zapraszam na nowy rozdział! http://megan-tvd-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo fajny rozdział :) trochę rozpraszało mnie, że niektóre charaktery postaci były zupełnie inne niż w serialu, ale i tak rozdział był fajny :D Oby tak dalej , albo i jeszcze lepiej :) Mam do cb wielką prośbę... mogłabyś ocenić najnowszy rozdział na jednym z moich blogów? :D pliss, to dla mnie bardzo ważne : http://poweroffourelements.blogspot.com/ & oczywiście zapraszam ci też na pozostałe :
    http://elfiahistoria.blogspot.com/

    http://kronikizakrecenia.blogspot.com/

    http://justdreamabout1d.blogspot.com/

    ps przepraszam za mały spam z linkami, mam nadzieję, że sie nie gniewasz<3

    OdpowiedzUsuń
  8. nominowałam cię do liebster award :D Szczegóły u mnie na blogu ----> http://kronikizakrecenia.blogspot.com/ za jakieś pare minut xd

    OdpowiedzUsuń
  9. hej kiedy następny rozdziały , zapomniałaś już o tych blogach

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział jak zawsze ;] Nominowałam cię :)
    http://opowiadaniaowampirachinietylko.blogspot.com/2014/02/liebster-blog-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej , kiedy wracasz do pisania

    OdpowiedzUsuń
  12. Będą nowe rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  13. Mogłabyś wysłać swoje opowiadanie do scenarzystów tche orginals też nie lubię Finna chciałabym żeby coś było między klausem a Eleną lubię tę parę chciałabym zobaczyć Adrianę w serialu pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń