sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 4

Katherine:
Obudziłam się w ciemnym pomieszczeniu. Gdy tylko otworzyłam oczy, usłyszałam dźwięk odsuwanych zasłon. Poczułam przeszywający ból na odsłoniętych plecach. Z trudem spojrzałam na szyję. Nie było na niej drobnego naszyjnika z lapis-lazuri. Na palcu nie miałam zapasowego pierścionka z tym oto kamieniem.
Ktoś zasunął zasłony. Światło słonecznie nie paliło już moich ramion, lecz zostały na nich bolesne ślady.
Z cienia wyłoniła się wysoka, śliczna dziewczyna. Jej rudo-brązowe włosy opadały gładko na ramiona.
-Widzę, że księżniczka już nie śpi...-szepnęła.
Przez chwilę zdołałam zobaczyć w ciemności, jej twarz.
Uśmiechała się.
-Kim jesteś. Ty jesteś ta Adrianna?-zapytałam słabym głosem.
-Jesteś mądra... Adrianna Bones we własnej osobie. A ty jesteś Katerina Petrova. Pierwotni dużo o tobie opowiadali. Głównie Em, bo Klaus to raczej chciał cię za wszelką cenę zabić.
-Oficjalnie Katherine Pierce.
-Nie musisz ukrywać swojej prawdziwej tożsamości. Bułgarskie imiona i nazwiska nie są aż tak straszne. Co z tego, że wiele uważa ten język za... dosyć trudny. Jak Polski czy Chiński. Ja na przykład nigdy nie nauczyłam się z Polskiego nic więcej od "ku*wa". Klaus często to powtarzał.
Popatrzyłam na nią wściekle. Czułam do niej dziwną sympatię. Była prawie taka jak ja. Tylko ja byłam oczywiście ładniejsza i seksowniejsza.
-Powiedz mi prawdę zanim przyjdzie Klaus. Jestem pewna, że on będzie brutalniejszy w stosunku do ciebie niż ja.
Popatrzyłam na nią. Wiedziałam, że jak powiem jej to co uknuliśmy, Klaus mnie zabije ale... w pewien sposób jej ufałam.
-Klaus cię zostawił, prawda?-zapytałam.
-Do czego dążysz?-odpowiedziała pytaniem Adrianna.
-Czy przyłączysz się do mnie i Salvatore'ów? Chcemy pokonać Klausa raz na zawsze.
-To bardzo kusząca propozycja...-szepnęła i na mnie popatrzyła z cwaniackim uśmiechem na ustach.-Zgoda. Zawsze chciałam się zemścić. Ale... Ja boję się teraz mu sprzeciwić.
-Wystarczy, że powiesz mu, że byłam na zakupach.
-Dobry pomysł. Ale wiesz, że on tak łatwo nie odpuści?-zapytała wampirzyca.
-Wiem. Dlatego gdy przyjedzie Elijah...
Nagle usłyszałam kroki. Adrianna odeszła ode mnie i znów odsunęła zasłony.
-By wyciągnąć od kogoś informacje, trzeba być dwulicowym... Zawsze tak robię.-powiedziała nadal cwaniacko się uśmiechając.
Byłam taka głupia... Taka otumaniona werbeną, że dałam się nabrać na smutną minę psiaka, Adrianny Bones. Gdy już ją polubiłam wbiła mi sztylet w plecy. Była dokładnie taka jak Klaus, może w środku ukrywało się serce ale jestem pewna tego, że i jej i Klausa serce znajdowało się za głęboko by ktokolwiek, kiedykolwiek je odkrył...

Elijah:
Westchnąłem głęboko. Siedziałem przy barku w knajpie czarownicy Klausa. Byłem w Chicago, a tylko ona w całym mieście mogła wiedzieć gdzie jest moje rodzeństwo.
Popijałem whiskey gdy nagle poczułem na ramieniu drobną dłoń. Odwróciłem się i ujrzałem jedyną osobę poinformowaną o trumnach.
-Witaj, Elijah. Słyszałam, że chciałeś się ze mną spotkać.-powiedziała.
-Tak, chcę o coś zapytać.
-Wal śmiało. W tej knajpie jest dużo wampirów.
-Dobrze. Gdzie jest moje rodzeństwo?-zapytałem spokojnie.
-Skąd mam wiedzieć?
-Oj jestem pewien, że Niklaus podzielił się tą informacją z pewną osobą...-szepnąłem i wziąłem dużego łyka whiskey.
-No dobrze. Są na podziemnym parkingu. W schowku. Ale nie mów Klausowi, że zdradziłam ci to, dobrze?
Nic nie odpowiedziałem. Na ladzie, pod kieliszkiem położyłem 10 dolarów i bez słowa wyszedłem z baru.
Od razu Wsiadłem do samochodu i podjechałem do wjazdu na podziemny parking. Musiałem przyznać, że Klaus był pomysłowy by zasztyletowanych braci i siostrę chować w schowku na parkingu w centrum Chicago.
Wysiadłem z auta, skierowałem się w stronę żółtych drzwi podpisanych jako schowek. To co tam ujrzałem wcale mnie nie zdziwiło. Cztery, ciemno brązowe trumny.
Zaraz... Cztery?-zapytałem sam siebie.
podszedłem do pierwszej od prawej strony.
Otworzyłem ją i ujrzałem Kola leżącego z rękami złożonymi na sztylecie. Odgarnąłem jego ręce i szybko wyjąłem sztylet z jego serca.
Podszedłem do następnej trumny. Powtórzyłem czynność i ujrzałem Rebekę. Wyjąłem sztylet z jej piersi. Według chłopskiej logiki został tylko Finn ale... Co miała oznaczać ta czwarta trumna. Może Henrick? Ale w końcu... Został pochowany przez ojca. To wszystko było chore. Po co Klaus miałby odkopywać ciało Henricka? Podszedłem do ostatniej trumny i próbowałem ja otworzyć. Bez najmniejszego skutku.Kopałem trumnę, nawet próbowałem ją podnieść.
Mimo, że byłem jednym z pierwotnych, nie udało mi się nic z nią zrobić.
Zostało mi czekanie.
Usiadłem na betonie i oparłem się o ścianę. Nagle ujrzałem powolny ruch w jednej z trumien.
Podszedłem do niej i ujrzałem Kola z szeroko otwartymi oczami. W super tempie wstał i zatrzasnął trumnę.
-Gdzie jest Klaus?-zapytał.
-To tak się teraz wita starszego brata?-odpowiedziałem pytaniem.
-Nie bądź taki prostolinijny, Elijah. Gdzie jest Niklaus. Chcę wbić mu cokolwiek, w serce!
Złapałem młodszego brata za ramiona.
-Zostaw!-krzyczał i szarpał się jak opętany. Miałem ochotę wsadzić go w kaftan bezpieczeństwa.
Jeszcze nigdy nie widziałem, by Kol tak się zachowywał. Chciał zemsty... Zemsty na Klausie. Byłem pewien, że reszta naszego rodzeństwa też będzie chciała za wszelką cenę go zabić. Nawet wtedy gdyby sami mieli zginąć. Znałem ich za dobrze by tego nie wiedzieć. Nagle krzyki Kola zagłuszył dźwięk zatrzaskiwanych trumien. Odwróciłem się. Za mną stała Rebekah ze sztyletem w ręce.
-Mogłeś go powstrzymać, ale nie chciałeś.-szepnęła przymykając jedno oko.
Wyraźnie celowała w moje serce. Puściłem Kola i podniosłem ręce na znak tego, że się poddałem.
-Dobrze. Bałem się! Po prostu bałem się mu sprzeciwić.-powiedziałem.
-Tak, Elijah. Zhańbiłeś naszą rodzinę.-wtrącił się Finn.
Wszyscy na niego popatrzyliśmy.
-No co? Też wiem to, że Elijah zhańbił naszą rodzinę.-powiedział.
-Nie. Klaus ją zhańbił. Elijah tylko nie powstrzymał Klausa przed zasztyletowaniem nas..-wytłumaczył Kol.
Rebekah złapała się za głowę. Finn stał wmurowany w beton. Wszyscy nadal na niego patrzyliśmy, jak na jakiegoś idiotę.
-Nie wiedziałem. Dla przypomnienia ja najdłużej leżałem w trumnie.-wytłumaczył Finn.
-Wszyscy dobrze wiemy czemu...-szepnął Kol, lecz i tak wszyscy go słyszeli.
Rebekah wybuchła nieopanowanym atakiem śmiechu.
-Pamiętam jak kilka wieków temu ciągle nas wkurzał.-powiedziała.
-To to był powód dla, którego sami wiecie kto mnie zasztyletował?-zapytał najstarszy z nas, Finn.
-A to zabawne. Jest seria takich książek w których czarny charakter nazywają "Sami Wiecie Kim".-powiedziałem.
-Ale, że Klausem?-zapytał Finn.
-Wow, Finn. Jesteś z nas najmądrzejszy. Nawet ja wiem idioto, że tu nie chodzi o Klausa!-krzyknął zdruzgotany Kol.
-Chodzi mi o Voldemorta z Harry'ego Pottera.-powiedziałem patrząc na starszego brata którego IQ było niższe od IQ blondynek z kawałów.
-To nie chodzi o Klausa, tak?
-Nie. Głuchy, głupi i...-szepnęła Rebekah, lecz przerwałem jej patrząc na nią karcącym wzrokiem.-I niesamowicie przystojny.
-Wybrnęłaś.-szepnął Kol nachylając się nad uchem siostry.
-Wiem. Oby tak dalej przy durnych rozmowach z naszym najstarszym bratem.-odszepnęła i się sztucznie uśmiechnęła do Finna.
-Rebekah!-skarciłem siostrę.
Czemu to zawsze ja musiałem być ten wychowany.
-Co? To nie moja wina, że nasz starszy brat jest kompletnym idiotą. W ogóle czemu ja mam na sobie sukienkę z lat dwudziestych? Który jest rok?-zapytała oglądając plamę krwi w miejscu gdzie miała wbity sztylet.
-Rok 2012.
-500 lat w trumnie, a ja nadal jestem mega przystojny...-szepnął Kol poprawiając fryzurę.
Dopiero teraz zauważyłem, że koło Kola powieszone jest małe lustro.
Rebekah Podeszła do niego i odepchnęła go swoimi zwinnymi rękami.
-Odsuń się Lalusiu.-powiedziała.
Kol upadł i popatrzył wściekle na siostrę.
-Jeszcze kiedyś znajdę kołek.
Musiałem przyznać, że bardzo dawno nie widziałem mojej rodziny w komplecie... No prawie.
Brakowało Henricka, matki, ojca i Klausa.
Ale musiałem przyznac, że szczególnie za nimi nie tęskniłem. Mikael zabił matkę, jakiś wilkołak zabił Henricka, a Klaus... Z nim zawsze były problemy.
Popatrzyłem na braci i siostrę. Rebekah usiadła na jednej z zamkniętych trumien. Finn stał i patrzył na jakieś narzędzia, a Kol... Poprawiał sobie fryzurę.
-Kurna, ale w tej trumnie zniszczyły mi się włosy.-powiedział.
-Ty jak zwykle tylko o wyglądzie. Lepiej zastanówmy się co jest w tej czwartej trumnie.-powiedziała Rebekah i zeskoczyła ze swojego nietypowego krzesła.
-Może ty wiesz, Elijah?-zapytał Finn, który odłożył klucz francuski.
-Nie wiem. Nie potrafię jej otworzyć. Myślę, że ktoś rzucił na nią zaklęcie. I myślę, że był to ktoś na tyle potężny by kogoś tam ukryć.
Wszyscy popatrzyliśmy się na siebie. Ja na Kola, Kol na Rebekę, Rebekah na Finna, a Finn na mnie.
Pomyśleliśmy o tym samym.
-Myślicie, że ona nadal żyje?-zapytał Kol.
-Przecież to nie możliwe. Widzieliśmy z Elijah'em jak się wykrwawiła. Ktoś wyrwał jej serce.-odpowiedziała Rebekah.
-Może to nie była ona?-powiedział Finn.
Znów na niego popatrzyliśmy jak na idiotę.
-Po co ty wyjmowałeś ten sztylet?-zapytał przez zęby Kol.
-Bo to też nasz brat. Co z tego, że jego mózg jest wielkości orzecha. Rodziny się nie wybiera.-odpowiedziałem.
-Tak ale można nie ożywiać całej rodziny, a tylko kilku członków...-powiedziała Rebekah.
-Rozmawiacie o mnie?-zapytał Finn.
-T...-nie dokończyłem.
-Nie. Rozmawiamy o tym kto dzisiaj upoluje nam wiewiórki na obiad.-walnął Kol.
Popatrzyłem na niego. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, który oznaczał triumf z udanego wykiwania brata. Rebekah zaczęła się śmiać. Popatrzyłem na nich. Zero. Powagi. Sytuacji.
Ale przynajmniej odzyskałem rodzinę... To było najważniejsze.
_________________________________________________________________
Hejka :D Ostatnio wróciła mi taka wielka wena, że normalnie... WOW! :DD Bosko xDD
Odwiesiłam i tego bloga i Klaroline :D Po prostu nie mogłam wytrzymać bez pisania o Pierwotnych i mojej ukochanej parze :D
Wiem, że rozdział jest krótki ale mi się podoba :D
Nie lubię i nigdy nie lubiłam Finna. Kola, Rebekę i Elijah uwielbiam. Klausa Kocham xD
Uwielbiam też Katherine i Adriannę :33 Nie było perspektywy Klausa w 4 rozdziale xDD
Ale jak ona ją tak wykiwała to... xDD
A propos Adrianny: Zmieniłam aktorkę która nią będzie :D Od dzisiaj jest to Emma Stone :D

Pozdrawiam :) Każdy kto przeczyta niech od razu szybciutko skomentuje :33
I na pożegnanie dam wam tu boskie obrazki z Bohaterami mojego bloga :D <3 Oprócz Finna bo z nim tak boskich obrazków nie ma xD




Z Elijah'em nie chce się dodać ;/ Więc to innym razem :DD 
Pracuję dan rubryką bohaterowie :3 
Pozdrawiam :**

7 komentarzy:

  1. Świetnie ;33

    Tak awwww...... jest Katherine jest impreza ♥
    Fajne jej zdjęcie znalazłaś *-*

    Ok, pozdrowionka siora a ja się biorę za nexta u mnie xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach...Świetny rozdział :D Zgadzam się z powyższym komentarzem :) Czekam na moją ukochaną parę Kalijah <3333 Pozdrawiam i życze weny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, boski rozdział. Może i krótki, ale podobało mi się. Momentami wydawało mi się, że ta rodzina pierwotnych, to jakieś bezmózgi. Rozmawiają, o takich głupich rzeczach, ale no trudno i tak mi się podobało. :D Moja ulubiona, Katherine. Jak słodko. Brakowało mi Klausa, ale będę cierpliwie czekać!

    Zapraszam do siebie: www.forget-forever-the-destiny.blogspot.com
    Pozdrawiaaam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie okej :) I też nie lubie Finn'a. A właściwie nie miałam kiedy go polubić bo był może z 3 odcinki w serialu i gdzieś tam z tyłu sie kręcił; ciężko polubic kogoś kogo w sumie i tak nie ma :D
    Pisz dalej i niech wena sie Ciebie trzyma kurczowo :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie drugi rozdział!
    www.forget-forever-the-destiny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam twojego bloga do Liebster Award za dobrze wykonaną robotę. Więcej informacji tutaj: www.forget-forever-the-destiny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. No nareszcie przeczytalam. Rozdzialik boska, tez niecierpie Finna i dobrze ze robisz z niego kretyna. Ooooo i nasz Kol to lalus.........zajebiscie! No dodawaj kolejny rozdzial szybciutko, bo nie bede miala jutro co czytac siora. Zaraz lece czytac o Spobym a pozniej Klaro mi zostalo. No wiec zycze weny i wbijaj na sakajpaja.
    Pozdrawiam, siorka i lofciam cie.

    OdpowiedzUsuń