1000 lat wcześniej...
Młody, przystojny blondyn kroczył żwawym krokiem przez pustą polanę. Był dokładnie 13 września, 1012 roku. Czy raczej 14 września, bo było już kilka minut po północy.
Drzewa wokół małej, wydeptanej przez ludzi i zwierzęta polanie, wydawały się tajemnicze i w pewien sposób straszne... Na twarzy mężczyzny pojawił się szyderczy i fałszywy zarazem, uśmiech. Musiał coś knuć, bo normalny młodzieniec nie zachowywał by się tak tajemniczo. Blondyn podszedł do małej chaty i zapukał cicho w dębowe drzwi. Otworzyła mu kobieta z sięgającymi do pasa, kasztanowymi włosami splecionymi w warkocz.
-Niklaus! Tak się bałam... Gdzie ty się włóczyłeś po nocy, synu?-zapytała.
-Nigdzie...-odpowiedział młodzieniec i popatrzył matce w oczy. Jego źrenice momentalnie się rozszerzyły jak u atakującego drapieżnika.
-Nie będziesz krzyczeć... ani płakać. To będzie tylko sekunda.
Zanim matka cokolwiek odpowiedziała, Niklaus wbił swoją silną dłoń w jej ciało. Kobieta jęknęła. Mężczyzna wyjął momentalnie rękę i rzucił jej zawartość na podłogę. Coś ciepłego, ciężkiego i pełnego krwi... Serce.
-Żegnaj matko...-szepnął młodzieniec i wyszedł z izby. Uważał by nie zostawić ani jednego śladu morderstwa. Stanął przed drzwiami do chaty i pochylił się nad wiaderkiem z czystą wodą. Starannie wymył swoje ręce i nagle usłyszał krzyk dochodzący z chaty.
Wkroczył pewnym krokiem do mieszkania i ujrzał swoją młodszą siostrę klęczącą nad ciałem matki.
Nad nią stał Elijah.
-Mamo... Mamo obudź się... Mamusiu...-rozpaczała śliczna blondynka. Z jej oczu płynęły łzy.
-Rebekah, nie płacz. Nie widzisz, że ktoś pozbawił ją serca? To musiał był jakiś wampir... To twoja robota Niklaus?-zapytał brunet.
-Nie, oczywiście, że nie... Nie potrafiłbym zabić matki... Nie byłbym do tego zdolny. Elijah jak mogłeś o mnie pomyśleć.
-Nie obwiniaj Nik'a, Elijah. Mógł to zrobić nawet nasz ojciec. Miał za złe matce to, że go zdradziła prawda?
Elijah popatrzył na młodszego brata i powiedział do Rebeki:
-Masz rację siostro... Też wątpię w to by Klaus był zdolny do AŻ takiego okrucieństwa.
Niklaus popatrzył na brata gardzącym wzrokiem...
***
Klaus:
Miałem do załatwienia kilka małych spraw... musiałem wyczyścić swoje sprawy z przeszłości... Nie mogłem pozwolić by ktokolwiek z mojej rodziny dowiedział się o tym, że zabiłem naszą matkę.
W wampirzym tempie postanowiłem znaleźć się w miejscu, którego poszukiwałem. Uważałem, że jeśli w tych lochach się wszystko zaczęło, to i tu powinno się skończyć. Ostrożnie wszedłem do lochów. Było ciemno jak w gęstym lesie. Lecz nie byłem otoczony drzewami, a ciężkimi skałami. W takich sytuacjach przydawała się moja wiedza praktyczna. Zaświeciłem swoją latarkę znalezioną w mieszkaniu i zacząłem iść ciemnym korytarzem. Co chwilę napotykałem na drodze jakieś kamienie i myszy... albo szczury.
Gdy doszedłem już do miejsca które mnie interesowało, poczułem coś czego nie poczułby zwykły człowiek. Krew... życiodajny napój bez którego zwykły wampir nie miał szansy przeżyć.
Phi... Ja byłem Hybrydą... W dodatku pierwotną. Niedługo będę mieć armię posłusznych wilczków na każde moje skinienie. Krew kapała z sufitu. podniosłem głowę i ujrzałem dziewiętnastolatkę przywiązaną sznurami do sufitu. Prawdopodobnie nie żyła... Miła pękniętą czaszkę. I rozerwane gardło. To był przerażający widok ale ja się nie bałem. Nie potrafiłem bać się takiej błahostki... Szczególnie wtedy, gdy sam chciałem takie coś zrobić. Zacząłem szukać wypustek w skałach, tak by znaleźć się koło dziewczyny i skorzystać z okazji, póki nie wykrwawiła się całkowicie. Zacząłem panicznie gładzić rękami po kamiennych skałach. W końcu po dłuższej chwili znalazłem miejsce w którym mógłbym postawić prawą nogę. Później poszło już tylko łatwiej.
Gdy byłem już na suficie, zacząłem odwiązywać sznury, którymi była przywiązana nastolatka. Lecz gdy już miałem brać ją na ramiona i wtapiać swojej kły w jej tętnice, ona się poruszyła.
Ujrzała moją twarz krwiożerczej bestii i krzyknęła:
-Nie! Wystarczy, że zabiłeś mamę...
Chwyciłem dziewczynę mocniej i zeskoczyłem z sufitu, amortyzując nogami upadek.
-Co? Nie zabiłem jej!
-Jestem pewna, że to ty!
-Ja cię nie znam...
Żenowały mnie takie dziewczynki... Wyszczerzyłem swoje kły i wbiłem je prosto w jej tętnicę.
Gdy wyssałem z niej krew całkowicie, zająłem się tym czym miałem się zająć wcześniej. Poświeciłem latarką na kamienne ściany. Ujrzałem na nich podpisy... Imiona mojego rodzeństwa... Nawet Rebeki... Pamiętam jak jej zabraniałem używać noża przy czynności podpisywania się na skale, a teraz... Bezpiecznie leżała w jednej z trumien... wraz z Kolem i Finnem byli ukryci w Chicago. Wiedziałem, że to na pewno będzie najbezpieczniejsze miejsce dla mojej rodziny... Mimo temu co sądził Elijah, zawsze dbałem o rodzinę... Nawet teraz. Tysiąc lat po złożeniu przysięgi dbałem o bezpieczeństwo mojego przyszywanego rodzeństwa.
Miałem tylko ich... Tylko oni chronili mnie przed całkowitą samotnością... Chociaż? Nie, nie chronili mnie w ogóle. Byli tylko bandą wysuszonych wampirów w trumnach, w których zamknął ich, ich własny brat... Zamknął bez możliwości ucieczki... Zatrzymałem bicie ich serc wbijając w nich sztylet. Wydawało mi się, że to była na prawdę dobra decyzja... Ale co jest słuszne dla mnie, nie musi być słuszne dla Elijah'a myślącego, że utopiłem ich ciała na dnie Oceanu Spokojnego.
Elijah:
Poczułem w kiszeni delikatne wibracje, a zaraz po nich w całym pomieszczeniu rozległ się głośny dzwonek mojego smartfona. Wyjąłem go z kieszeni i sprawdziłem kto dzwoni. Numer zastrzeżony.
-Halo?-zapytałem i przyłożyłem telefon do ucha.
-Elijah...-szepnęła jakaś kobieta.
Głos tej kobiety mogłem rozpoznać na całym świecie... To nie był głos byle jakiej kobiety... To był głos Kateriny Petrovej.
-Katerina...-szepnąłem zaskoczony. Własnie w tej chwili podeszła do mnie kelnerka. Skinąłem na nią dłonią by przyszła za chwilę.
-Czego chcesz?-zapytałem obojętnie mimo tego, że czułem jak emocje we mnie wprost buzują.
-Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia. Spotkajmy się za 10 minut w mieszkaniu Klausa.
-Dlaczego?-zapytałem lecz Katerina już opuściła konwersację. Bardzo mnie korciło by iść do mieszkania Klausa lecz wiedziałem, że... że Niklaus z pewnością byłby nie zadowolony z nie posłuszeństwem Kateriny. Ale warto było zaryzykować by ujrzeć ukochaną, dla której mógłbym zrobić wszystko.
A oto pierwszy rozdział :* Wiem, że dosyć krótki ale chciałam go napisać szybko ;D Szczerze jestem z niego zadowolona ;D Ale opinia oczywiście należy do was. Retrospekcję pisałam dzisiaj w szkole ;* Ale przy kumpeli z którą siedzę nie da się porządnie skupić ;D Sama trochę mi poddawała pomysły ;D
Pozdrawiam was :* 7 komentarzy i będzie następny rozdział :*
A teraz idę pisać o Klaroline ;D
Awwwww, świetny rozdział. Pokochał twojego bloga, jak wsumie wszystkie, ale twoje najbardziej chyba mnie wciagają. Nareszcie jako pierwsza skomentuje!! Pozdrawiam, Cię i czekam na nn. ^^
OdpowiedzUsuńTwoja najmłodsza sister, Natalia (jakbyś nie wiedziała :D )
Epicki rozdział.Bardzo mi się podobają ogólnie twoje blogi.Mysle że masz wielki talent i mam nadzieje że go nie zmarnujesz :) Czytam już twoje opowiadanie o Klausie i Caroline które też mnie wciągnęło i cieszę się że dodałaś wątek Kalijah.Mam nadzieje że w tym blogu rozwinie się ten wątek i będą razem.( chociarz tutaj,bo w serialu chyba nie będą co bardzo mnie smuci)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :D i czekam na kolejny rozdział
Czuję, że to opowiadanie będzie świetne ;p
OdpowiedzUsuńJuż ten pierwszy rozdział jest genialny...
Miałaś fajny pomysł na retrospekcję ;)
Czekam na następny rozdział ;***
Hej świnio. Czemu ja nic nie wiem o jedynce? Za Ty komentarz będzie strasznie krótki. Rozdział bardzo ciekawy i ta retrospekcja - i love it! ;D pisz szybko ;D i masz mnie poinformować. (rozkaz)
OdpowiedzUsuńSiemcia ;** Hueh ;D Rozdział awww *-* Aż mną szarpie. Fajnie, że wprowadziłaś wątek Esther. W ogóle podoba mi się to, że nie jesteśmy w NO tylko cały czas w MF! Czyli że jest szansa na KLAROLINE <3 <3 <3 Kurde właśnie uświadomiłam sobie, iż wszystkich pierwszych poznamy na nowo ! Ło siten xD Mam podniete <3 <3 <3 <3 <3 I LOVE IT! Też chyba będę pisać o pierwotnych, albo o delenie lub klaro xD ;* Pozdrawiam :**
OdpowiedzUsuńhttp://tvd-tylko-moj-swiat.blogspot.com/?m=1
Świetny rozdział :) Czekam na kolejne opowiadania i proszę jak Katherine Pierce o więcej Kalijah :)
OdpowiedzUsuńOch jak zawsze wspaniale. Kalijah <3 Zły Klausiunio :) Czekam na nn xd
OdpowiedzUsuńHeeej ^^
OdpowiedzUsuńJa wiem, że dopiero teraz, ale cały czas ktoś mi przerywał, więc....
Kocham cię za Katherinę i Elijah'a xDDD
Ogólnie zaczepisty rozdział (jak zwykle xD) ale za Kelijah cię po prostu kocham!
Zapowiada się naprawdę ciekawie :)
OdpowiedzUsuńWielki plus za dodanie wątku pary Katherine&Elijah.
Ogólnie pomysł ciekawy, zobaczymy jak go rozwiniesz.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości w pisaniu dwóch rozdziałów na raz :**
Super, bardzo fajnie napisany rozdział. Zawsze kochałam Klausa i nadal kocham i kochać będę! Teraz cały czas zastanawiam się, co ta Katerina knuje i co zaproponuje Elijah. Awww <3 Lubię to! Czekam na rozdział. ;**
OdpowiedzUsuńNa moim blogu pojawił się rozdział III. Zapraszam: www.dziewczyna-phoenixa.blogspot.com
OdpowiedzUsuńMega, mega, mega wkręcam się na maksa Awwww Elijah i Kath ;*
OdpowiedzUsuńŚwietne :) Nic dodać nic ująć :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń